close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej
  • POLONIKA

  • 10 grudnia 2014

    “Nie ma chyba nic bardziej pasjonującego, niż błąkać się po Rzymie i szukać poszlak, skądeśmy są” napisał polski dyplomata Jan Gawroński (Drogi prowadzą do Rzymu, pierwsze wydanie Instytut Wydawniczy PAX 1972). Oprócz śladów historii, zabytków sztuki i świadectw wiary, w Wiecznym Mieście można znaleźć także wiele polskich pamiątek.

    Głowa Św. Jana, Igor Mitoraj, bazylika Santa Maria degli Angeli e dei Martiri w Rzymie

    (fot. D. Wronikowska)

     

    W celu zgromadzenia i upowszechnienia podstawowych informacji na temat świadectw polskiej obecności i zainteresowania Polską w Rzymie na przestrzeni dziejów powstała zakładka Rzymskie polonika, której pierwszą część oddajemy do Państwa dyspozycji.

    Za polonika uważamy, zgodnie z definicją Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, „wszelkie dokumenty (…) polskie, Polski dotyczące lub z nią związane”. Znajdą tu więc Państwo informacje zarówno o materialnych śladach pobytu w Rzymie przybyszów z terenów państwa polskiego (tablicach pamiątkowych, pomnikach nagrobnych, fundacjach sakralnych i świeckich, portretach malarskich i rzeźbiarskich, dziełach sztuki polskich artystów i in.), jak i o pamiątkach związanych z osobami, które nigdy do Rzymu nie dotarły, ale które w pewnych momentach budziły duże zainteresowanie władz oraz mieszkańców miasta. Kilka poloników rzymskich stanowią przedstawienia ważnych wydarzeń z historii Polski ukazane na pomnikach nagrobnych papieży, do innej grupy należy zaliczyć portrety Polaków znajdujące się w rzymskich muzeach i zbiorach prywatnych.

     

    Celem niniejszej pracy jest ukazanie wszystkich – ogólnie dostępnych dla mieszkańców i turystów przybywających do Rzymu – poloników, z wyłączeniem jednakże dokumentów archiwalnych, rycin oraz książek, których jest w rzymskich archiwach, bibliotekach i zbiorach prywatnych tak wiele, że stanowią obiekt szczegółowych opracowań. Nieliczne polonika znajdujące się w miejscach niedostępnych do zwiedzania zostały zasygnalizowane. Badania nie objęły zbiorów prywatnych. Przedstawiono natomiast wiele spośród wybitnych postaci naszych dziejów i kultury, które bywały – często wielokrotnie – w Rzymie, mimo że po ich pobycie nie zachowały się do naszych czasów żadne widoczne ślady. Oczywiście wybór w tym przypadku był subiektywny.

     

    Zakładka Rzymskie polonika składa się z tekstu głównego – przedstawiającego charakter polskiej obecności w Rzymie w ujęciu chronologicznym – oraz rozwinięć w postaci linków do kolejnych stron, w których podano bardziej szczegółowe informacje na temat rzymskich pobytów poszczególnych postaci i związanych z nimi zabytków. Ilustracjami do tekstu są zdjęcia opisanych poloników. Punktem wyjścia dla przeprowadzonych badań była publikacja Witolda Zahorskiego: Polak we Włoszech (Rzym 1983).

    Treść zakładki Rzymskie polonika (łącznie z ilustracjami) stanowi własność autorki (zgodnie z Ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 4 lutego 1994 r.) i nie może być wykorzystywana bez jej zgody. Zdjęcia, jeśli nie zaznaczono inaczej, zostały wykonane przez autorkę.

     

    Autorką zakładki Rzymskie polonika jest Dominika Wronikowska, historyk sztuki i przewodnik po Rzymie, wieloletni pracownik Stacji Polskiej Akademii Nauk w Rzymie.

     

    SPIS TREŚCI

     

    Polska obecność w Rzymie przez wieki

    Pierwsi przybysze z kraju Piastów

    Za panowania Jagiellonów: dyplomaci i duchowni

    Kościół polski w Rzymie

    Polscy studenci i duchowni w XVI-XVII w.

    Grand Tour synów szlacheckich

    Dyplomacja i uroczyste entraty posłów polskich w XVI-XVII w.

    Synowie i wnuk Zygmunta III Wazy i ich nadworny architekt

    Sobiesciana – pamiątki związane z Janem III Sobieskim i jego rodziną

    Czasy saskie

    Artyści polscy w osiemnastowiecznym Rzymie

    Przedstawiciele polskiego Oświecenia

    Polski Rzym w czasach stanisławowskich

    Legiony Henryka Dąbrowskiego

    Wiek XIX: emigranci i naukowcy

     

     

    POLSKA OBECNOŚĆ W RZYMIE PRZEZ WIEKI

     

    Polska obecność w Rzymie sięga początków istnienia państwa polskiego. W średniowieczu do stolicy chrześcijaństwa przybywali przede wszystkim duchowni – często w roli wysłanników władców na dwór papieski – oraz pielgrzymi. Liczba tych ostatnich rosła w czasie lat jubileuszowych (pierwszy Rok Święty ogłosił papież Bonifacy VIII w roku 1300) przypadających początkowo co 50, a od połowy XV wieku co 25 lat. Wraz ze wzrostem politycznego znaczenia Stolicy Apostolskiej nasilały się kontakty dyplomatyczne. Podobnie jak inne kraje europejskie, Polska wysyłała poselstwa obediencyjne od nowych władców lub do nowo obranych papieży. Od końca XV wieku znaczenia nabrał także wzgląd naukowy, jako że studia w Rzymie i praktyka w tutejszej kurii stanowiły istotne przygotowanie do kariery duchownej. Od XVI wieku wzrastała liczba studentów świeckich. W 1587 roku papież zobowiązał biskupów katolickich do regularnych wizyt w Rzymie, tzw. „ad limina” (początkowo co trzy, a następnie co pięć lat), co zwiększyło częstotliwość przyjazdów duchownych. W XVII wieku Rzym stał się europejską stolicą sztuki, do której dążyli artyści pragnący odbyć naukę w prestiżowej uczelni artystycznej, Akademii Św. Łukasza oraz w pracowniach mistrzów. Do Rzymu przybywali też coraz częściej przedstawiciele arystokracji zwiedzający Europę w ramach podróży zwanej Grand Tour. W XVIII wieku, a zwłaszcza w okresie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, Rzym był jednym z ulubionych celów podróży polskiej arystokracji.

     

     

    PIERWSI PRZYBYSZE Z KRAJU PIASTÓW

     

    Kontakty pierwszych Piastów ze Stolicą Apostolską były raczej sporadyczne, ale już Mieszko I wysyłał posłów do papieży, a najstarsze rzymskie polonicum związane jest z tym władcą. W końcu X wieku kilkakrotnie przebywał w Rzymie biskup praski Wojciech, późniejszy święty i jeden z patronów Polski. Poselstwa z ramienia Bolesława Chrobrego miały na celu przede wszystkim uzyskanie zgody papieskiej na koronację.

    Fragment tekstu Dagome iudex, Biblioteka Watykańska

     

    Bazylika Św. Bartłomieja na Wyspie, w której przechowywane są relikwie ramienia św. Wojciecha

     

    Bardziej intensywne związki z dworem papieskim utrzymywał Bolesław Śmiały, który opowiedział się po stronie papieża Grzegorza VII w jego konflikcie z Henrykiem IV.

    Duchowni przybywali do Wiecznego Miasta zarówno w kwestiach dyplomatycznych, jak i dotyczących spraw kościelnych. W 1215 roku arcybiskup gnieźnieński Henryk Kietlicz i biskup krakowski Wincenty Kadłubek wzięli udział w Soborze Laterańskim IV. W kilka lat później przybył do Rzymu następca Kadłubka na tronie biskupim, Iwo Odrowąż wraz z bratankami Jackiem i Czesławem, którzy wstąpili tutaj do zakonu dominikanów. Dominikaninem był także Marcin z Opawy, zwany Marcinem Polakiem, ceniony na dworze papieskim kanonista i historyk Kościoła.

    Fragment fresku Obłóczyny św. Jacka, F. Zuccari z warsztatem, bazylika Św. Sabiny

     

    Liczba przybyszów z zagranicy, w tym także z terenów Polski, zmniejszyła się w XIV wieku w związku z przeniesieniem Stolicy Apostolskiej do Awinionu. W 1343 roku, podczas podróży do Neapolu, zatrzymała się na krótko w Rzymie Elżbieta Łokietkówna.

     

    ZA PANOWANIA JAGIELLONÓW: DYPLOMACI I DUCHOWNI

     

    Po powrocie papieży do Rzymu miasto znalazło się w centrum polityki europejskiej, stąd coraz częstsza obecność na dworze papieskim wysłanników polskich władców. Zbigniew Oleśnicki był w stolicy papieskiej kilkakrotnie, m.in. w 1411 roku jako poseł do Jana XXIII (jednego z antypapieży okresu wielkiej schizmy zachodniej) w imieniu Władysława Jagiełły. W 1449 roku przybył do Rzymu sekretarz Oleśnickiego, Jan Długosz w celu uzyskania dla biskupa nominacji kardynalskiej.

    Jan Łaski odwiedził stolicę papieską trzykrotnie: w 1494 roku, następnie w 1499 w związku z obchodami Roku Świętego, a po raz kolejny – już jako kanclerz wielki koronny i prymas Polski – w delegacji na Sobór Laterański V w roku 1513.

    Kontakty dyplomatyczne nasiliły się za panowania ostatnich Jagiellonów. Erazm Ciołek posłował do Stolicy Apostolskiej kilkakrotnie: z ramienia Aleksandra Jagiellończyka (w 1501 i 1504-1505 roku) oraz Zygmunta Starego (w latach 1518-1520). W 1541 roku spędził w Rzymie kilka miesięcy Jan Ocieski z misją od Zygmunta Starego i Bony Sforzy do Pawła III.

    Wielu przedstawicieli polskiego duchowieństwa miało za sobą studia w Rzymie, niejednokrotnie połączone z praktyką w urzędach Kurii rzymskiej. Niektórzy z nich zrobili karierę na dworze papieskim, jak np. Marcin Bylica, który w 1464 roku został nadwornym astrologiem papieża Pawła II, lub Mikołaj Latowicz – kapelan Sykstusa IV.

    W latach 1477-1478 uczył się na rzymskim uniwersytecie Andrzej z Łabszyna, późniejszy dwukrotny rektor uczelni krakowskiej. Biskup poznański Jan Lubrański studiował w młodości Rzymie w latach 1481-1485, a w 1502 roku powrócił w celu odnowienia kontaktów ze środowiskiem humanistów. Na przełomie 1484-1485 roku przebywał w Rzymie lekarz, historyk i geograf Maciej Miechowita, autor Traktatu o dwóch Sarmacjach – pierwszego dzieła polskiego przetłumaczonego na język włoski. Po raz kolejny odwiedził Wieczne Miasto w Roku Świętym 1500. Z tej samej okazji przybyli z Bolonii, gdzie odbywali studia, bracia Mikołaj i Andrzej Kopernikowie oraz Piotr Tomicki.

    Mapa Europy środkowej, B. Wapowski w „Geografii” Ptolemeusza w opracowaniu M. da Benevento, 1507

     

    W 1505 roku, także z Bolonii, przyjechał do Rzymu kartograf, astronom i historyk Bernard Wapowski, a w 1540 roku Marcin Kromer, późniejszy historyk i biskup warmiński, wraz ze Stanisławem Orzechowskim. Kromer był w Rzymie ponownie w latach 1543-1544 jako poseł arcybiskupa krakowskiego Piotra Gamrata, oraz w 1548 roku z zawiadomieniem o zgonie Zygmunta Starego i z obediencją od Zygmunta Augusta. Prowadził wówczas rozmowy w sprawie utworzenia w Polsce stałej nuncjatury apostolskiej. Nuncjatura została ustanowiona w 1555 roku, ze strony polskiej natomiast, aż do drugiej połowy XVIII wieku, nie było w Rzymie stałego przedstawicielstwa dyplomatycznego. Interesy polskie na dworze papieskim reprezentował kardynał-protektor i wysyłano poselstwa nadzwyczajne, które trwały po kilka miesięcy a nawet kilka lat.

     

    KOŚCIÓŁ POLSKI W RZYMIE

     

    Od 1569 roku przebywał w Rzymie kardynał Stanisław Hozjusz. Ponieważ z okazji Roku Świętego 1575 przybyło do Rzymu wyjątkowo dużo pielgrzymów z Polski, kardynał Hozjusz uzyskał od papieża Grzegorza XIII zgodę na ufundowanie polskiego kościoła wraz z hospicjum dla pielgrzymów.

    Stanisław Hozjusz, fragment pomnika nagrobnego, bazylika Santa Maria in Trastevere

     

    Kościół Św. Stanisława BM (konsekrowany w 1591 roku) oraz okoliczne zabudowania przeznaczone na hospicjum stały się istniejącą do dzisiaj „polską wyspą” w centrum Rzymu (pomiędzy ulicami via delle Botteghe Oscure, via dei Polacchi, via dei Delfini).

    Kościół Św. Stanisława BM 

     

    Współpracownicy kardynała Hozjusza, Tomasz Treter i Stanisław Reszka, przybyli do Rzymu razem z Hozjuszem w 1569 roku i pozostali tutaj, z przerwami, przez około 20 lat.

    Stanisław Reszka (pierwszy z lewej), fragment pomnika nagrobnego Torquata Tassa, kościół Sant'Onofrio

     

    POLSCY STUDENCI I DUCHOWNI W XVI-XVII W.

     

    Od XVI wieku wzrastała liczba polskich studentów w Rzymie. Dzięki zachowanym w archiwum uniwersytetu La Sapienza dyplomom doktorskim, w których zapisywano m.in. pochodzenie kandydata, wiadomo, że tylko w drugiej połowie XVI wieku około dwudziestu Polaków uzyskało na rzymskim uniwersytecie tytuł doktora.

    Dawna siedziba uniwersytetu La Sapienza

     

    W maju 1555 roku przybył z Padwy –  z powodu zawieszenia wykładów na tamtejszym uniwersytecie w związku z zarazą dżumy – Jan Kochanowski. Od 1563 roku kontynuował w Rzymie rozpoczęte w Padwie studia Jakub Górski, późniejszy rektor Akademii Krakowskiej, uzyskując w 1566 roku tytuł doktora.

    Wzrost liczby polskich studentów w Wiecznym Mieście i trudności bytowe, z jakimi się borykali, leżały u podstaw powstania prywatnych fundacji naukowych. Jedną z pierwszych była fundacja ks. Jana Preka, który po odbyciu studiów w Rzymie ulokował w rzymskim banku Monte di Pietà 14000 skudów przeznaczając procenty od tej sumy na utrzymanie dwóch studentów. Z kolejnej fundacji, utworzonej przez biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika w 1643 roku, do 1790 roku skorzystało około 50 stypendystów.

    W 1567 roku przybył do Rzymu siedemnastoletni Stanisław Kostka pragnący wstąpić do niedawno założonego zakonu jezuitów. Po roku zmarł, prawdopodobnie na malarię, w domu nowicjackim na Kwirynale.

    Św. Stanisław Kostka, fragment pomnika nagrobnego, P. Le Gros Mł., Cela św. Stanisława Kostki

    przy kościele Sant'Andrea

     

    Nowicjuszem w domu jezuitów przy kościele św. Andrzeja na Kwirynale był także Piotr Skarga, który przybył do Rzymu w styczniu 1569 roku dla odbycia studiów w – założonej kilka lat wcześniej przez św. Ignacego Loyolę – jezuickiej uczelni Collegium Romanum.

    W kolegium jezuickim studiowali też m.in.: Jakub Wujek, Stanisław Grodzicki, Jerzy Radziwiłł i Hieronim Rozdrażewski (obaj byli po raz kolejny w Rzymie w 1600 roku, tutaj zmarli i zostali pochowani w kościele jezuickim Il Gesù) oraz Maciej Kazimierz Sarbiewski. W papieskim Kolegium Greckim studiował bazylianin Rafał (Mikołaj) Korsak, późniejszy unicki metropolita kijowski, który również zmarł podczas kolejnej wizyty w Wiecznym Mieście.

    Z lewej herb Jerzego Radziwiłła, z prawej Hieronima Rozdrażewskiego.

    Fragmenty płyt nagrobnych, kościół Il Gesù

     

    Fragment płyty nagrobnej Rafała Korsaka, kościół SS. Sergio e Bacco 

     

    Najwięcej polskich pamiątek sepulkralnych zachowało się w kościele Św. Stanisława BM, tam bowiem przeważnie chowano Polaków zmarłych w Rzymie. Wiele nagrobków w innych kościołach uległo zniszczeniu. Do dzisiaj zachowały się jednak płyty nagrobne Andrzeja Aleksego w bazylice Św. Pawła za Murami oraz Bernarda Bogdanowicza w bazylice Św. Krzyża (Santa Croce in Gerusalemme). W bazylice Santa Maria degli Angeli e dei Martiri pochowany został  Bartłomiej Powsiński, który przybył do Rzymu w 1592 roku w orszaku nuncjusza papieskiego w Polsce Hipolita Aldobrandiniego i pozostał na dworze Aldobrandiniego gdy ten został papieżem jako Klemens VIII, robiąc karierę jako dyplomata papieski.

     

     

    Z lewej: płyta nagrobna Andrzeja Aleksego, bazylika Św. Pawła za Murami.

    Z prawej: płyta nagrobna Bernarda Bogdanowicza, bazylika Santa Croce in Gerusalemme

    Herb Bartłomieja Powsińskiego, bazylika Santa Maria degli Angeli e dei Martiri 

     

     

    GRAND TOUR SYNÓW SZLACHECKICH

     

    Drugim, obok studiów za granicą, sposobem zdobywania wiedzy były podróże typu Grand Tour. Kilkuletni pobyt za granicą nie wiązał się w tym przypadku z uzyskaniem tytułu naukowego znanego uniwersytetu, ważne było natomiast ogólne poznanie odwiedzanych krajów. Młodzi ludzie odbywali swoją podróż edukacyjną po Europie pod opieką mentora. Maciej Rywocki towarzyszył w tej roli Wojciechowi i Feliksowi Szczęsnemu Kryskim, synom wojewody mazowieckiego Stanisława. W Rzymie przebywali oni od września 1585 do kwietnia 1587 roku z miesięczną przerwą, podczas której zwiedzali Neapol. Rywocki prowadził szczegółowy dziennik z podróży zawierający ciekawe opisy rzymskich zabytków.

    Rzym odwiedził podczas swojej sześcioletniej podróży po Europie Jakub Sobieski (1612 r.), natomiast nie dotarli tu jego synowie Jan i Marek, którzy musieli skrócić pobyt za granicą w związku z wybuchem Postania Chmielnickiego. W wykształceniu Stanisława Leszczyńskiego  również nie zabrakło pierwiastka rzymskiego. Był w Wiecznym Mieście w 1695 roku, a jego portret  znajduje się w siedzibie akademii literackiej Arkadia, do której został przyjęty – już jako król Polski – pod pseudonimem literackim Eutimio Alifireo.
    Niejednokrotnie trudy podróży, malaria, czy inne choroby panujące w Rzymie powodowały śmierć młodych podróżników niedługo po przybyciu do Rzymu. Tak było w przypadku Michała Korniakta, Wojciecha Spławskiego, czy Eustachego Adama Słuszki, których pomniki nagrobne znajdują się do dzisiaj w rzymskich kościołach.

    Z lewej: Michał Korniakt, fragment pomnika nagrobnego, bazylika Santa Maria in Aracoeli.

    Z prawej: Wojciech Spławski, fragment pomnika nagrobnego, kościół Sant'Agostino.

     Eustachy Adam Słuszka, fragment pomnika nagrobnego, kościół Ś. Stanisława BM.

     

    DYPLOMACJA I UROCZYSTE ENTRATY POSŁÓW POLSKICH W XVI-XVII W.

     

    Przez cztery lata (1579-1583) przebywał w Rzymie poseł Stefana Batorego do papieża Grzegorza XIII, Piotr Dunin Wolski, biskup płocki i były kanclerz koronny (w młodości studiował w Rzymie). Do jego orszaku należał wówczas Stanisław Miński, który w 1594 roku sam poprowadził poselstwo obediencyjne od Zygmunta III Wazy do Klemensa VIII.

    Przejawem zainteresowania sprawami polskimi na dworze papieskim jest scena zawarcia w 1589 roku pokoju pomiędzy Zygmuntem III Wazą, a jego rywalem do tronu polskiego, arcyksięciem Maksymilianem Habsburgiem, przedstawiona na pomniku nagrobnym papieża Sykstusa V w Kaplicy Sykstyńskiej bazyliki Santa Maria Maggiore. Na pomniku umieszczona została także informacja o udziale nuncjusza papieskiego, Hipolita Aldobrandiniego w doprowadzeniu do ugody.

    Pomnik nagrobny Sykstusa V, bazylika Santa Maria Maggiore

     

    Z lewej: scena zawarcia pokoju między Zygmuntem III a Maksymilianem Habsburgiem. Z prawej: tablica upamiętniająca to wydarzenie. Pomnik nagrobny Sykstusa V, bazylika Santa Maria Maggiore.

     

    Szerokim echem odbiło się w Wiecznym Mieście poselstwo obediencyjne do papieża Urbana VIII sprawowane przez kanclerza Jerzego Ossolińskiego w imieniu króla Władysława IV w lipcu 1633 roku.

     Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu, S. Della Bella, Museo di Roma

     

    Michał Kazimierz Radziwiłł (1635-1680), poseł Jana III Sobieskiego do Innocentego XI, również zadbał o uroczystą oprawę swojego wjazdu do Rzymu 4 sierpnia 1680 roku. Przyjmowany z honorami przez papieża nie zdołał jednak przeforsować idei ligi antytureckiej.

    Od 1682 roku przedstawicielem Jana III Sobieskiego na dworze papieskim był Jan Kazimierz Denhoff. To on właśnie wręczył papieżowi Innocentemu XI zdobyczną chorągiew turecką i list króla informujący o zwycięstwie podczas uroczystej mszy św. odprawionej z okazji wiktorii wiedeńskiej.

    Herb Jana Kazimierza Denhoffa, kościół San Carlo alle Quattro Fontane

     

    Na wzmiankę zasługują także dwaj Polacy przybyli do Rzymu w XVII wieku, mimo że ich pobyt nie wiązał się z polską dyplomacją. W lutym 1628 roku w Rzymie obchodzono uroczyście przybycie grupy byłych jeńców uwolnionych z galery tureckiej prowadzonej przez Marka Jakimowskiego, a w 1652 roku przybył do miasta Michał Boym – polski jezuita posłujący do papieża z ramienia chińskiego cesarza Yongli z Południowej Dynastii Ming.

     

    SYNOWIE I WNUK ZYGMUNTA III WAZY I ICH NADWORNY ARCHITEKT W RZYMIE

     

    Mimo, że podróże członków rodów panujących należały w ówczesnej Europie do rzadkości, aż trzech z siedmiu synów Zygmunta III Wazy odwiedziło Wieczne Miasto. Władysław Waza przybył do Rzymu w związku z uroczystościami Roku Świętego 1625. Najmłodszy brat Władysława IV, Aleksander Karol był w Rzymie na krótko w styczniu 1634 roku, a królewicz Jan Kazimierz przyjechał tu w 1643 roku starając się o nominację kardynalską.

    Władysław Konstanty Waza, fragment pomnika nagrobnego, kościół Stimmate di San Francesco

     

    W Rzymie mieszkał też przez dłuższy czas i tutaj zmarł Władysław Konstanty Waza, nieślubny syn króla Władysława IV i Jadwigi Łuszkowskiej. W bazylice Santa Maria del Popolo został pochowany architekt nadworny Wazów, Giovanni Battista Gisleni.

    Fragment pomnika nagrobnego Giovanniego Battisty Gisleniego, bazylika Santa Maria del Popolo

     

    SOBIESCIANA – PAMIĄTKI ZWIĄZANE Z JANEM III SOBIESKIM I JEGO RODZINĄ

     

     Największy zespół wśród poloników rzymskich stanowią Sobiesciana, czyli pamiątki związane z osobą Jana III Sobieskiego i członkami jego rodziny. Mimo, że sam król nigdy nie był w Rzymie, cieszył się dużym szacunkiem i zainteresowaniem zarówno ze strony papieży, jak i – zwłaszcza po odsieczy wiedeńskiej – zwykłych mieszkańców.

    Fragment pomnika nagrobnego Giovanniego Battisty Gisleniego, bazylika Santa Maria del Popolo

     

    Dzięki mecenasowi Jana III Sobieskiego Jerzy Eleuter Szymonowicz-Siemiginowski, późniejszy malarz nadworny króla, uczył się w Rzymie w latach 1677-1682.

    Maria Kazimiera d'Arquien Sobieska zamieszkała w Rzymie po śmierci męża, a jej prawie piętnastoletni pobyt w mieście – obfitujący w mniejsze i większe skandale – był przedmiotem plotek i legend jeszcze długo po jej wyjeździe.

    Z lewej: Maria Kazimiera Sobieska d'Arquien, Muzea Kapitolińskie. Z prawej: Aleksander Sobieski,

    fragment pomnika nagrobnego, C. Rusconi, kościół Santa Maria della Concezione

     

    Z okazji Jubileuszu 1700 roku do Rzymu przybyli synowie Jana III i Marii Kazimiery: Jakub, Aleksander Benedykt i Konstanty Władysław Sobiescy. Aleksander przyjechał tu ponownie w 1707 roku i pozostał aż do śmierci.

    W Rzymie mieszkała także – od 1719 roku – i tutaj zmarła wnuczka Sobieskich, Maria Klementyna Sobieska Stuart.

    Maria Klementyna Sobieska Stuart, fragment pomnika nagrobnego, F. Cristofani, bazylika Św. Piotra

     

    CZASY SASKIE

     

    W 1734 roku przybył do Rzymu – jako poseł pełnomocny króla Stanisława Leszczyńskiego – Józef Andrzej Załuski z listami od króla i od prymasa, w których proszono papieża o wydanie polskim biskupom zakazu koronowania Augusta Wettyna.

    W latach 1738-1739 przebywał z wizytą w Wiecznym Mieście młody syn Augusta III, elektor saski Fryderyk Krystian Wettyn.

    Tablica pamiątkowa Fryderyka Krystiana Wettyna, Palazzo Conservatori, Muzea Kapitolińskie

     

    W Palazzo Altieri (przy Piazza del Gesù, w części należącej obecnie do Associazione Bancaria Italiana) znajduje się kopia portretu Augusta III w stroju polskim namalowanego przez Louisa de Silvestre.

    W końcowym okresie panowania Augusta III miało miejsce szczególne poselstwo z Polski na dwór papieski, a mianowicie dwukrotna wyprawa delegata gmin żydowskich z terenów Rzeczypospolitej Jakuba Jeleka vel Selecha.

     

    ARTYŚCI POLSCY W OSIEMNASTOWIECZNYM RZYMIE

     

    W XVIII wieku znacznie wzrosła obecność polska w Rzymie. W dużej mierze byli to pielgrzymi, których liczba rosła z okazji lat jubileuszowych oraz kanonizacji polskich świętych (w 1726 roku Stanisława Kostki, w 1766 Jana Kantego) oraz artyści.

    Przez kilkanaście lat mieszkał w Rzymie malarz Szymon Czechowicz, który w 1715 roku rozpoczął studia w Akademii św. Łukasza zrzeszającej rzymskich artystów. W Wiecznym Mieście pozostawił kilka dzieł o treści religijnej.

    Św. Jadwiga śląska pod krzyżem, Sz. Czechowicz, kościół Św. Stanisława BM

     

    Malarstwo religijne uprawiał również Tadeusz Kuntze-Konicz, znany we Włoszech jako „Taddeo Polacco”, uważany obecnie za najwybitniejszego z polskich malarzy działających w Wiecznym Mieście w XVIII wieku. Kuntze spędził w Rzymie prawie całe dorosłe życie: jako kilkunastoletni młodzieniec przybył tu na studia w 1747 roku i pozostał, z niewielkimi przerwami, aż do śmierci.

    Grajkowie polscy, T. Kuntze, drzwi, Galeria Borghese

     

    Wielu artystów epoki stanisławowskiej studiowało w Rzymie dzięki stypendiom królewskim. Franciszek Smuglewicz przyjechał do Wiecznego Miasta w 1763 roku, a dwa lata później otrzymał stypendium na kontynuację nauki w Akademii św. Łukasza.  Pozostał w Rzymie przez 20 lat zajmując się głównie wykonywaniem portretów zagranicznych turystów na tle rzymskich zabytków oraz rysunkowych kopii zabytków starożytnych.

    Ofiara Melchizedeka, fragment, F. Smuglewicz, Accademia di San Luca

     

    W Rzymie studiowali najwybitniejsi architekci polscy czasów stanisławowskich. Stanisław Zawadzki w 1771 roku otrzymał drugą nagrodę na drugim kursie w Akademii św. Łukasza za projekt fasady kościoła Santa Maria sopra Minerva (rysunki w zbiorach Archivio Storico dell'Accademia di San Luca). Podczas kolejnego pobytu w Rzymie, w 1776 roku, Zawadzki został przyjęty w poczet akademików. Jan Krystian Kamsetzer był w Rzymie w latach 1781-1782, w ramach stypendium królewskiego, studiując dzieła architektury starożytnej i współczesnej, malując widoki akwarelowe i wykonując odrysy i gipsowe odlewy ornamentów. Również Jakub Hempel uczył się w Akademii św. Łukasza, zajmując w 1789 roku pierwsze miejsce w konkursie na projekt teatru (rysunki w zbiorach Archivio Storico dell'Accademia di San Luca).

     

    Do artystów przybyłych do Rzymu z Polski można zaliczyć Marcella Bacciarellego, rodowitego rzymianina, który wyjechał z miasta we wczesnej młodości i powrócił tu na krótko dopiero w 1787 roku, jako nadworny malarz Stanisława Augusta.

    M. Bacciarelli, Autoportret, kolekcja Fabrizio Lemme, Rzym

     

    PRZEDSTAWICIELE POLSKIEGO OŚWIECENIA

     

    Wielu przedstawicieli polskiego Oświecenia odbyło podróże do Rzymu, niektórzy z nich byli tutaj kilkakrotnie.

    Stanisław Konarski przybył do Rzymu w 1725 roku aby studiować na Sapienzy oraz w prowadzonym przez pijarów Collegio Nazareno, w którym został następnie wykładowcą retoryki i literatury. Doświadczenia tam zdobyte wykorzystał w swojej późniejszej działalności w Polsce, a Collegium Nobilium założone w Warszawie w 1740 roku wzorowane było ściśle na kolegium rzymskim.

     

    Przez dwa lata (1759-1761) studiował w Rzymie teologię Ignacy Krasicki. W 1767 roku zawitał tutaj Michał Jerzy Mniszech. W latach 1772-1775 studiował w Rzymie prawo i teologię oraz sztuki piękne Hugo Kołłątaj, tutaj też otrzymał święcenia kapłańskie. Jan Chrzciciel Albertrandy przybył do Rzymu w 1771 roku jako opiekun młodego Feliksa Łubieńskiego. Rozpoczął wówczas badania źródeł do historii Polski w archiwach rzymskich, które kontynuował podczas kolejnego pobytu w latach 1782-1785.

     

    Grzegorz Piramowicz mógł odwiedzić Wieczne Miasto dzięki mecenasowi rodu Potockich. Po raz pierwszy był tu w latach 60., jako preceptor Pawła, Kajetana i Jana Potockich studiujących w kolegium jezuickim, gdzie Piramowicz wykładał teologię moralną. Następnie na przełomie 1779-1780 roku, towarzysząc żonie Ignacego Potockiego, Izabeli, w jej podróży po Italii.

     

    Julian Ursyn Niemcewicz był w Rzymie dwukrotnie: po raz pierwszy latem 1782 roku jako towarzysz Stanisława Sołtyka, a następnie w latach 1793-1794. Na przełomie 1790 i 1791 roku przybył do Wiecznego Miasta Stanisław Staszic towarzyszący rodzinie Andrzeja Zamoyskiego w jej podróży po Italii. Jego Dziennik z podróży zawiera wiele ciekawych spostrzeżeń, typowych dla tego przedstawiciela Oświecenia.

     

    POLSKI RZYM W CZASACH STANISŁAWOWSKICH

     

    W okresie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego kontakty z Rzymem nasiliły się. W 1765 roku przybyło poselstwo obediencyjne prowadzone przez Józefa Klemensa Czartoryskiego. Stanisław August dążył do ustanowienia w Rzymie – podobnie jak w innych stolicach europejskich – stałego przedstawicielstwa polskiego. W 1768 roku na stanowisko polskiego ministra pełnomocnego w Rzymie został powołany markiz Tommaso Antici, który pełnił swoją funkcję do końca panowania Stanisława Augusta.

     

    W początkowym okresie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego także opozycja antykrólewska miała w Rzymie swojego przedstawiciela w osobie księcia Michała Sołtyka, bratanka biskupa Kajetana. Sołtyk przebywał w mieście w czasie konfederacji barskiej starając się przeciwdziałać akcji dyplomatycznej posła Anticiego. Tuż przed zawiązaniem konfederacji, w grudniu 1767 roku, przybył do Rzymu Karol Litawor Chreptowicz, aby uzyskać poparcie papieskie dla konfederatów. Mimo sympatii dla postulatów konfederacji, dyplomacja watykańska zalecała ugodę i papież nie poparł ich nigdy otwarcie.

     

    Stanisław August nigdy nie był w Rzymie, ale interesował się niezmiernie życiem artystycznym i kulturalnym miasta, a po abdykacji pragnął wręcz osiąść w Rzymie na stałe (planował zakupić Palazzo Salviati przy via della Lungara). Fascynacja króla Wiecznym Miastem wyrażała się zarówno w doborze artystów, jak i w zakupach dzieł sztuki dokonywanych w Rzymie przez agentów. Taką rolę w Rzymie pełnili m.in. architekt Ignazio Brocchi, rytownik Francesco Piranesi, antykwariusz Mariano Vasi oraz poseł Tommaso Antici. Kilku rzymskich artystów – mino że nigdy nie byli w Polsce – otrzymało od króla tytuł nadwornego malarza czy architekta (m.in. Domenico Corvi, Gregorio Fidanza, Ignazio Brocchi, Carlo Antonini, Francesco Piranesi). Monarcha natomiast otrzymał tytuł honorowego członka Akademii św. Łukasza.

    Plan Willi Hadriana, F. Piranesi, fragment z dedykacją Stanisławowi Augustowi

     

    W czasach stanisławowskich Rzym stał się jedną z najmodniejszych destynacji polskiej arystokracji. Do częstych bywalców należał Stanisław Kostka Potocki, a jego brat Ignacy Potocki również był tu kilkakrotnie. Księżna Izabela Lubomirska zwiedzała Wieczne Miasto – dokonując wielu zakupów dzieł sztuki i zabytków starożytnych – na przełomie 1785 i 1786 roku. W tym samym czasie przebywali tu Józef Jerzy Hylzen, August Fryderyk Moszyński oraz siostrzeniec królewski, książę Stanisław Poniatowski.  Brat króla, biskup Michał Poniatowski był w Rzymie w młodości i pod koniec życia, w 1790 roku.

    Z lewej: Stanisław Poniatowski, A. Kauffman, Galerie Canesso, Paryż. Z prawej: Michał Poniatowski, M. Bacciarelli, Accademia di San Luca

     

    W listopadzie 1793 roku przyjechał do Rzymu Tadeusz Kościuszko, a po miesiącu dotarli do niego emisariusze z kraju, Konstanty Jelski i Antoni Guszkowski, wysłani z Polski z żądaniem przyśpieszenia wybuchu powstania.

    W 1799 roku zmarła w Rzymie i została pochowana w kościele Il Gesù (płyta w posadzce po prawej stronie transeptu) Ewa Laurentyna Hurko.

    Płyta nagrobna Ewy Laurentyny Hurko, kościół Il Gesù

     

     

    LEGIONY HENRYKA DĄBROWSKIEGO

     

    Od maja do listopada 1798 roku przebywały w Rzymie – w związku z obaleniem władzy papieskiej i powstaniem Republiki Rzymskiej – Legiony Henryka Dąbrowskiego, skierowane przez władze francuskie do pilnowaniu porządku w mieście.

    Via di Monte Polacco przy której stacjonowały legiony.

     

     

    WIEK XIX: EMIGRANCI I NAUKOWCY

     

    W momencie utraty przez Polskę niepodległości zmienił się charakter i zakres polskiej obecności w Rzymie. Obok ludzi Kościoła, przedstawicieli arystokracji, studentów i artystów pojawili się bowiem emigranci polityczni, którzy przez cały XIX wiek będą stanowić ważny element polskiej kolonii w Wiecznym Mieście.

    Mimo, iż większość uczestników powstań 1830, 1848 i 1863 roku kierowała się po ich upadku do Francji – uważanej w pierwszej połowie wieku za „ojczyznę wolności” – wielu osiadało także na terenie Włoch, które w tamtym okresie ogarnięte były dążeniem do zjednoczenia. Ruch zjednoczeniowy ( po włosku Risorgimento) opowiadał się za odebraniem papieżom władzy świeckiej i za przyłączeniem ziem należących do Państwa Kościelnego – wraz z jego stolicą Rzymem – do reszty kraju. Budziło to jednak sprzeciw części społeczeństwa. Przebywający we Włoszech polscy emigranci również byli w tym względzie podzieleni: część z nich brała udział w walkach o zjednoczenie, a część opowiadała się za utrzymaniem władzy ziemskiej papieża. Nieco upraszczając można stwierdzić, iż ci z nich, którzy wybierali jako miejsce swojego stałego pobytu Rzym należeli na ogół do zwolenników papieża i niejednokrotnie stawali czynnie w jego obronie.

    Tak było w przypadku Józefa Korwin Szymanowskiego, kawalerzysty w armii Napoleona Bonapartego i generała brygady w powstaniu listopadowym, który około 1840 roku osiadł w Rzymie i – mimo zaawansowanego wieku, miał bowiem wówczas 61 lat – zaciągnął się do wojska papieskiego jako gwardzista. Szymanowski związany był z rzymskim środowiskiem zmartwychwstańców i Zofii z Branickich Odescalchi. We wspomnieniach z tamtej epoki pojawiają się wzmianki o szczególnej popularności, jaką lud rzymski darzył byłego generała. Fakt, iż służył on jako prosty gwardzista odbierany był z szacunkiem, a przechodzącego ulicami Rzymu często pozdrawiano okrzykiem “Evviva generale!” (Niech żyje generał!). W nekrologu opublikowanym po jego śmierci, w 1867 roku, w watykańskim dzienniku „L’Osservatore Romano” określono go jako “najwierniejszego i najbardziej przywiązanego do osoby Ojca Świętego, godnego przedstawiciela dawnego honoru polskiego”. Szymanowski został pochowany w bazylice Santa Maria sopra Minerva. Jego nagrobek – w głębi prawej nawy, po prawej stronie – zaprojektowany przez Tomasza Oskara Sosnowskiego, ma formę ediculi z popiersiem zmarłego w tondzie.  W dolnej części nagrobka artysta przedstawił herb Szymanowskich „Korwin” wraz z wezwaniem „Vincit Amor Patriae” oraz odznaczeniami generała, wśród których widnieją Krzyż Virtuti Militari i francuska Legia Honorowa.

     

    Z lewej: T.O. Sosnowski, Nagrobek Józefa Korwin Szymanowskiego, z prawej: herb i odznaczenia Józefa Korwin Szymanowskiego
    (detal nagrobka), bazylika Santa Maria sopra Minerva.

     

    W tym samym kościele, po przeciwnej stronie nawy, znajduje się pomnik nagrobny innego Polaka w służbie papieża Piusa IX. Witold Bronisław Stablewski zmarł na malarię w 1868 roku, w randze pułkownika elitarnej jednostki żuawów papieskich. Elegancki nagrobek z realistycznie potraktowanym wąsatym obliczem młodego żołnierza ufundowany został przez rodziców, Erazma i Melanię.

     

    Z lewej: nagrobek Witolda Stablewskiego, z prawej: popiersie Witolda Stablewskiego, fragment nagrobka,
    bazylika Santa Maria sopra Minerva

     

    W roku 1848 do wojska papieskiego zgłosił się również Onufry Antoni Józef Korzeniowski. Mimo, iż nie został przyjęty – prawdopodobnie ze względu na swoje wcześniejsze zaangażowanie polityczne we Francji – pozostał w Rzymie aż do śmierci. Pochodzący z Podola Korzeniowski był stryjecznym dziadkiem pisarza Józefa Teodora Konrada Korzeniowskiego znanego jako Joseph Conrad. Za udział w powstaniu listopadowym (wziął m.in. czynny udział w Nocy Listopadowej jako podoficer artylerii) został odznaczony w 1831 roku Krzyżem Virtuti Militari. Początkowo przebywał na emigracji we Francji, gdzie związał się z radykalnym odłamem polskiej emigracji. Pod wpływem poznanego w Paryżu Bogdana Jańskiego przeżył nawrócenie i w Rzymie związany był z “ultramontańskim” środowiskiem zmartwychwstańców. Brał czynny udział w życiu polskiej kolonii w Wiecznym Mieście odznaczając się szczególną wrażliwością wobec biedniejszych jej członków. Kolekcjonował dzieła średniowiecznych malarzy włoskich, które przed śmiercią podarował kilku rzymskim kościołom. Zmarł w 1868 roku i został pochowany na cmentarzu Campo Verano w sarkofagu, który sam zaprojektował, umieszczonym w grocie pod wzgórzem Rupe Caracciolo. Jego grobowiec, będący jednym z najstarszych polskich grobów na tym cmentarzu, został odrestaurowany w 2014 roku staraniem Fundacji Dziedzictwa Kulturowego, przy wsparciu finansowym polskiego MSZ.

     

    Grób Onufrego Antoniego Józefa Korzeniowskiego, cmentarz Campo Verano.

     

    W okresie Wiosny Ludów w łonie polskiej emigracji istniał wyraźny podział, który w uproszczeniu określa się w historiografii jako podział na “demokratów” i „konserwatystów”. Przedstawiciele obu nurtów uważali, iż niepodległość Polski zależna jest od sytuacji ogólnoeuropejskiej, przy czym demokraci dążyli do jej odzyskania poprzez udział w ruchach rewolucyjnych w poszczególnych krajach, natomiast konserwatyści szukali dla sprawy polskiej poparcia w rządach i wśród monarchów, w tym także u papieża. W Rzymie obecni byli wówczas emisariusze obu nurtów. Konserwatystów reprezentowali wysłannicy Hotelu Lambert: Władysław Zamoyski, Ludwik Orpiszewski i Cezary Plater (kuzyn słynnej Emilii), których działania w Stolicy Apostolskiej wspierane były czynnie przez Zofię z Branickich Odescalchi i przez księży zmartwychwstańców. Jako przedstawiciel nurtu demokratycznego, pojawił się w Rzymie w początku 1848 roku, sam Adam Mickiewicz. Była to już druga wizyta poety w Wiecznym Mieście (pierwszy pobyt miał miejsce w latach 1829-1830 i opisujemy go w rozdziale poświęconym polskim artystom w Rzymie w XIX wieku). Jej celem tym razem nie była kontemplacja starożytnych ruin, ani dzieł sztuki, ale działalność polityczna. Mickiewicz przybył do stolicy papiestwa w jasno określonym celu: pragnął przekonać papieża, iż tezy głoszone przez Andrzeja Towiańskiego nie są niezgodne z nauką i tradycją Kościoła oraz powołać do istnienia polską formację wojskową, która – zasilana przez ochotników, podobnie jak Legiony Dąbrowskiego pięćdziesiąt lat wcześniej – walczyłaby u boku Włochów „za wolność waszą i naszą”.

    Pierwsze z zadań okazało się niewykonalne. Papież Pius IX przyjął Mickiewicza na prywatnej audiencji, ale nie uznał jego argumentów na rzecz Towiańskiego. Udało się natomiast stworzyć w Rzymie oddział polskich ochotników. 29 marca 1848 roku, w mieszkaniu Mickiewicza przy via del Pozzetto (wg dzisiejszej numeracji 113), zawiązał się Legion Polski nazwany później „Legionem Mickiewicza”. W 1877 roku na fasadzie kamienicy odsłonięto płytę pamiątkową o treści: „ Adamo Mickiewicz – poeta di altissima fama – in questa casa ordinava – per le guerre dell'Indipendenza Italiana – il drappello dei prodi polacchi – Nel MDCCCXLVIII – S.P.Q.R. - XXIX marzo MDCCCLXXVII [Adam Mickiewicz – poeta wielkiej sławy – w tym domu tworzył – dla walk o niepodległość Włoch – oddział dzielnych Polaków – w 1848. Senat i Lud Rzymski – 29 marca 1877]”. Portret Mickiewicza otoczony wieńcem laurowym został wykonany przez polskiego rzeźbiarza Wiktora Brodzkiego, który jest także autorem popiersia Mickiewicza umieszczonego w 1878 roku w „Protomotece” – czyli sali dekorowanej popiersiami słynnych osób – na Kapitolu. W obu uroczystościach brał udział syn poety, Władysław Mickiewicz, który zapisał w Pamiętnikach: „Wybrzeża Tybru opuszczałem pełen wdzięczności dla tych, którzy mnie przekonali, że słowa mego ojca nie padły na glebę bezpłodną i że kiełkują jeszcze gdzie indziej poza Polską. Byłem oczarowany tym miastem, w którym, według słów mego ojca, można zamknąć uszy dla ludzkiego słowa, bo tam głazy przemawiają do nas”.

     

    Z lewej: tablica poświęcona Adamowi Mickiewiczowi, via del Pozzetto 113. Z prawej: W. Brodzki, Popiersie Adama Mickiewicza,
    Kapitol, “Piccola Protomoteca”.

     

    Do legionu Mickiewicza wstąpili głównie młodzi artyści studiujący wówczas w Rzymie. W momencie wymarszu z miasta – 10 kwietnia 1848 roku – było ich zaledwie dwunastu, ale po kilku miesiącach legion liczył ponad stu ochotników. Mickiewicz powrócił do Francji, a żołnierze udali się na północ Włoch, gdzie wzięli udział w walkach z armią austriacką w Lombardii oraz w zamieszkach w Genui i w Livorno. W maju 1849 roku polscy ochotnicy – w liczbie dwustu pięćdziesięciu, pod wodzą pułkownika Aleksandra Fijałkowskiego – przybyli ponownie do Rzymu, aby wesprzeć oddziały Republiki Rzymskiej w odparciu wojska francuskiego przysłanego na pomoc papieżowi.  Walki z ich udziałem miały miejsce w okolicy bram Porta di San Pancrazio i Porta del Popolo.

    Dowodzenie nad obroną tej drugiej, stanowiącej wejście do miasta od północy, objął były powstaniec listopadowy, pułkownik Aleksander Izenszmid-Milbitz. 15 czerwca poprowadził on polskich żołnierzy do zuchwałego ataku na bagnety na okopy francuskie położone u stóp wzgórza Monti Parioli, podczas którego poległ między innymi kapitan Aleksander Podulak. „Heroiczna ofiara” Podulaka została upamiętniona w 1941 roku na kolumnie ustawionej na miejscu bitwy (obecnie skwer na rogu ulic Flaminia, Tiziano i Belle Arti). Na kolumnie umieszczono tablicę o treści: „La Legione dei Polacchi – il 15 giugno del 1849 – qui riaffermava – con l’eroico sacrificio del capitano – PODULAH – dello Stato Maggiore – e di altri generosi rimasti ignoti – il suo infinito amore – per la Gran Madre Roma [W tym miejscu, 15 czerwca 1849 roku, poprzez heroiczną ofiarę kapitana Podulaha i innych dzielnych a nieznanych z imienia żołnierzy, Legion Polski potwierdził swoją bezgraniczną miłość dla Miasta Rzymu]. FOT50 FOT51

    Na tablicy z 1941 roku kapitan Podulak wymieniony został jedynie z nazwiska – zniekształconego jako “Podulah” – ponieważ przez wiele lat jego imię pozostawało nieznane. Dopiero niedawno stwierdzono, iż miał na imię Aleksander. 24 października 2016 roku, z inicjatywy stowarzyszenia kulturalnego “Gli Amici del Righetto”, imieniem Aleksandra Podulaka nazwano fragment ulicy via Francesco dall’Ongaro (od strony viale Aurelio Saffi) na wzgórzu Gianicolo. Tego samego dnia, nieodległy skwer – na rogu ulic via Francesco dall’Ongaro i via Quirco Filopanti – został nazwany Belvedere Legione Polacca. FOT52 FOT53

    W walkach na wzgórzu Gianicolo poległo wielu polskich żołnierzy, zarówno z Legionu Polskiego Mickiewicza, jak i ochotników w oddziałach Giuseppe Garibaldiego. Kilku z nich upamiętnionych zostało na ścianach mauzoleum garybaldczyków (Mausoleo Ossario Garibaldino, via Garibaldi 29) wzniesionego w latach 40. XX wieku. Oprócz „kapitana Podulaha” widnieją tam nazwiska Jana Pawła Cieroczyńskiego, N. Minowskiego, Mariana Radzikowskiego, Marcina Rewaka i Artura Benniego. Benni zmarł w 1867 roku z ran odniesionych w bitwie pod Mentaną i pochowany został początkowo na rzymskim cmentarzu nie-katolickim (Cimitero Acattolico). W 1940 roku jego szczątki przeniesiono do wznoszonego wówczas mauzoleum garybaldczyków. FOT54

    Przez czterdzieści lat mieszkał w Rzymie Władysław Kulczycki. Ta ciekawa, a nadal jeszcze mało znana w Polsce postać, doczekała się nie tak dawno monografii autorstwa włoskiego historyka Carla Fiorentino (Un esule polacco in Italia. Władisław Sas Kulczycki (1831-1895), Roma 2003). Autor podkreśla w niej zasługi Kulczyckiego dla sprawy polskiej, której służył przede wszystkim za pomocą swojej działalności publicystycznej. Początkowo związany z dworem papieskim, w późniejszym okresie stał się zwolennikiem zjednoczenia Włoch. Zmarł w 1895 roku i pochowany został w grobie rodzinnym na cmentarzu Campo Verano, w którym spoczęli następnie jego potomkowie, niektórzy wybitnie zasłużeni dla propagowania kultury polskiej we Włoszech. FOT55

    Do najwybitniejszych przedstawicieli polskiej emigracji popowstaniowej we Włoszech należał niewątpliwie Artur Wołyński, który po klęsce powstania styczniowego udał się do Francji, a następnie do Włoch, osiadając ostatecznie w Rzymie. On również publikował w prasie włoskiej teksty przybliżające włoskiemu czytelnikowi historię i kulturę polską, był także autorem kilku ważnych dzieł dotyczących Kopernika i Galileusza. W 1873 roku – w odpowiedzi na apel profesora Domenica Bertiego i przy pomocy Józefa Ignacego Kraszewskiego – Wołyński rozpoczął zbiórkę publikacji i pamiątek związanych z Mikołajem Kopernikiem. Szeroko zakrojona akcja przeprowadzona w Kraju i wśród Polonii doprowadziła do zgromadzenia jednej z największych kolekcji kopernikańskich w Europie. Stała się ona zalążkiem otwartego w 1882 roku w Rzymie Muzeum Kopernikańskiego. Przed śmiercią Wołyński przekazał innej rzymskiej instytucji, a mianowicie Biblioteca Casanatense, własny księgozbiór oraz zbiory graficzne (ok. 2 tys. tomów i ponad 4 tys. sztychów) w celu utworzenia, w łonie tej najstarszej biblioteki publicznej w Wiecznym Mieście, biblioteki polskiej mającej służyć polskim badaczom przybywającym do Wiecznego Miasta. FOT56

    W ciągu XIX wieku bowiem w Rzymie pojawiali się coraz częściej także przedstawiciele nauk humanistycznych, przede wszystkim historycy i archiwiści, ale także filozofowie i historycy sztuki. Wrażenia Augusta Cieszkowskiego z wizyty w Wiecznym Mieście w lutym 1840 roku są nam znane dzięki jego korespondencji z przyjaciółmi. Wśród swoich ulubionych miejsc wymieniał Panteon: „gdy w pierwszych moich wędrówkach po mieście napotkałem Panteon, zachwycony zostałem, i to nie dziw, ale co dziwniejsza, że to zachwycenie trwa ciągle, choć tak często do niego zaglądam, jeszczem się do jego wrażenia przyzwyczaić nie mógł i za każdym razem jest ono tak świeże jak pierwsze” (A. Cieszkowski, Kilka wrażeń z Rzymu, „Biblioteka warszawska”, 1842 t. 1, s. 643). W 1852 roku, podczas swojej podróży po Włoszech, zatrzymał się w Rzymie Józef Kremer. Wiecznemu Miastu poświęcił on dwa, z siedmiu tomów, w których opisał zabytki Italii. Jego Podróże do Włoch (I wydanie Wilno 1859) ukształtowały całe pokolenia polskich miłośników Rzymu. W latach 60. i 70. XIX wieku prowadził tu kwerendy archiwalne Walerian Kalinka, który wstąpił następnie do zgromadzenia zmartwychwstańców. Wynikiem jego badań poświęconych epoce Stanisława Augusta były prace Sejm Czteroletni (Kraków 1880) i Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta (Kraków 1891).

    Przełomowym momentem dla historyków był rok 1880, kiedy to – decyzją papieża Leona XIII – archiwa watykańskie zostały udostępnione badaczom. W sześć lat później do Rzymu przybyła pierwsza grupa polskich historyków i archiwistów mających przeprowadzić w nich poszukiwania źródeł do historii Polski. Młodzi naukowcy, pod przewodnictwem profesora Stanisława Smolki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przebywali w Rzymie kilka lat, bowiem praca ich polegała nie tylko na wyszukiwaniu i spisywaniu dokumentów, ale też na odręcznym przepisywaniu ich treści. Józef Korzeniowski, Jan Ptaśnik, Stanisław Kutrzeba, Wiktor Czermak i Adam Darowski określali się mianem „Kwirytów”, a profesor Smolka otrzymał pseudonim „Arcykwiryta”, cała zaś wyprawa do watykańskich archiwów zyskała nazwę „Ekspedycji Rzymskiej” („Expedito Romana”). Owocem pracy tej i kolejnych ekspedycji, była seria wydawnicza „Monumenta Poloniae Vaticana” zapoczątkowana w 1913 roku w Krakowie.

     

    Polska arystokracja w Rzymie XIX wieku: podróże i mariaże

                Rzym już w drugiej połowie XVIII wieku stał się jedną z kilku – obok Paryża, Wiednia i uzdrowisk niemieckich – ulubionych destynacji polskiej arystokracji i jego popularność nie malała aż do drugiej połowy XIX wieku. Do dobrego tonu należało spędzenie końcowego okresu karnawału i Wielkiego Postu w Rzymie, gdzie – zarówno na balach organizowanych przez miejscowe rody patrycjuszowskie oraz zagranicznych dyplomatów, jak i na liturgiach celebrowanych przez papieży – można było spotkać śmietankę towarzyską z całej Europy. Wyjazd do Rzymu rodziców z młodymi pannami, w celu znalezienia kandydata na męża, stanowił wśród polskiego ziemiaństwa zjawisko tak częste, iż zaistniał w literaturze, zwłaszcza okresu pozytywizmu, którego przedstawiciele ostro piętnowali podobne postępowanie.

                Wiek XIX to wiek podróży, epistolografii i wspomnień. Na podstawie listów i pamiętników z podróży do Rzymu napisanych przez Polaków można by stworzyć bardzo dokładny obraz miasta, jego hoteli, muzeów, kawiarni oraz mieszkańców w tamtym okresie. Przykładem mogą być wspomnienia z podróży do Włoch spisane przez młodą Walerię ze Stroynowskich Tarnowską jako Mes voyages i częściowo opublikowane w latach 20. XX wieku pt. Journal du voyage de la Comtesse Valerie Tarnowska (1803-1804) w: “La Revue de Pologne” 1924-1926). Tarnowska była w Rzymie na przełomie 1803 i 1804 roku, razem z mężem Janem – była to ich podróż poślubna – i ojcem, Walerianem Stroynowskim. Młodzi małżonkowie byli znawcami i wielbicielami sztuki, a Waleria dobrą malarką miniaturzystką, toteż w Rzymie, oprócz muzeów, kościołów i kolekcji prywatnych, zwiedzili także studia artystów, takich jak Angelica Kauffmann, Teresa von Maron (siostra nieżyjącego już wówczas Antona Raphaela Mengsa i żona Antona von Marona, która udzieliła Walerii kilku lekcji) i Antonio Canova. Ze wspomnień Walerii wynika, iż darzyła ona Canovę prawdziwą admiracją, toteż pierwsza wizyta w jego atelier miała miejsce tego samego dnia, w którym przybyli do Rzymu. Pod datą 5 grudnia hrabina z pewną egzaltacją zapisała: “Je l’ai vu ce grand Canova! Je l’ai vu au milieu de sa gloire, entouré de ses chefs d’œuvre, simple, modeste, paraissant ignorer qu’il est rendu immortel”. Waleria powróciła do pracowni rzeźbiarza jeszcze dwukrotnie i – za jego zachętą – obejrzała wszystkie jego dzieła znajdujące się wówczas w Rzymie. Przed wyjazdem Tarnowscy zakupili u Canovy marmurowy posąg Perseusza z głową Meduzy, identyczny z tym stojącym do dzisiaj w towarzystwie Apolla Belwederskiego i Grupy Laokoona na Dziedzińcu Ośmiokątnym (Cortile Ottagono) w Pałacu Belwederskim na Watykanie (dziś Muzea Watykańskie). Posąg Canovy stał się częścią wspaniałej kolekcji Tarnowskich w pałacu w Dzikowie, ale jeszcze przed śmiercią Walerii – w 1849 roku – został sprzedany (obecnie należy do Metropolitan Museum of Art. w Nowym Jorku).

    W ciągu XIX wieku przez Wieczne Miasto przewinęło się tak wielu polskich turystów (a większość z nich szlachetnie urodzonych), że musimy ograniczyć się tu do wymienienia zaledwie niewielkiej ich części, a mianowicie tych, którzy zostawili po sobie jakiś widoczny do dzisiaj ślad.  Będą to przede wszystkim groby w kościołach i na cmentarzach rzymskich, ale nie tylko.

    W „Stanzy Heliodora” – należącym do apartamentów papieża Juliusza II pokoju udekorowanym freskami przez Rafaela (dziś w obrębie Muzeów Watykańskich) – zobaczyć można dość szczególne pamiątki pozostawione przed wiekami przez zagranicznych turystów. Są to podpisy wydrapane na marmurowym kominku. Zwyczaj ten zapoczątkowali w XVI wieku artyści, następnie podchwycili go inni i dziś kominek jest prawie w całości pokryty wydrapanymi autografami lub inicjałami. W XIX wieku „podpisało się” na nim dwóch Polaków: Jan Żyliński (29 kwietnia 1817 roku) i Alessandro Zieliński (w roku 1845). Oprócz nazwisk i dat wizyt w Muzeach Watykańskich, nie wiemy nic więcej na ich temat. FOT57 FOT58

    Niewiele mamy także informacji dotyczących Filipiny Schultz, która zmarła w Rzymie w 1812 roku w wieku szesnastu lat. O tym, że była Polką informuje napis na nagrobku ufundowanym jej przez przyjaciółkę, Teresę Tambroni (żonę archeologa i dyplomaty Giuseppe Tambroniego i przyjaciółkę Antonia Canovy). Nagrobek stojący u stóp piramidy Cestiusza, w najstarszej części cmentarza nie-katolickiego (Cimitero Acattolico), jest najstarszą polską pamiątką sepulkralną na rzymskich cmentarzach. FOT59

    Kolejną jest płyta pochodząca z nagrobka księcia Kazimierza Czetwertyńskiego zmarłego w Rzymie w 1839 i pochowanego na cmentarzu Campo Verano. Sam grób już nie istnieje, uległ bowiem zniszczeniu podczas rozbudowy cmentarza w końcu XIX wieku, płytę zaś wmurowano wtórnie w wewnętrzną ścianę Quadriportico (po prawej stronie). Wykonana została w 1840 roku przez rzeźbiarza Pia Fediego w stylu klasycyzującym. Przed hermą zmarłego ukazaną na wysokim postumencie znajdują się personifikacje Wiary i Miłosierdzia, na tympanonie zaś figuruje herb książęcy Czetwertyńskich (św. Jerzy zabijający smoka). FOT60

    W latach 1845-1849 przebywali w Rzymie Maria i Aleksander Przeździeccy. Małżonkowie należeli do elity kulturalnej polskiej arystokracji: ona była mecenaską artystów i akwarelistką, on zaś historykiem, wydawcą i pisarzem. Związani byli z rzymskim środowiskiem księżnej Zofii z Branickich Odescalchi i zmartwychwstańców. To dzięki wpływom księżnej w Watykanie, Aleksander Przeździecki uzyskał przywilej korzystania ze zbiorów Biblioteki Watykańskiej wówczas jeszcze niedostępnej dla większości badaczy. Dzięki jego zachętom i pomocy materialnej, prefekt archiwów watykańskich ks. Augustin Theiner rozpoczął prace nad opracowaniem polsko-litewskich źródeł historycznych w zbiorach watykańskich, która zaowocowała monumentalnym dziełem Vetera Monumenta Poloniae et Lithuaniae … (Rzym 1860), a sam Przeździecki opublikował szereg artykułów i wydawnictw źródłowych o tej tematyce. Dwa dzieła Marii Przeździeckiej przechowywane są w Bibliotece Watykańskiej. Pierwsze z nich to ręcznie kaligrafowane i iluminowane tłumaczenie na język polski bulli papieża Piusa IX zatytułowanej Ineffabilis Deus, wydanej w 1854 roku, w związku z proklamacją dogmatu o niepokalanym poczęciu Najświętszej Panny Marii. Faksymile bogato zdobionej oprawy kodeksu wystawione jest w biblioteczce w Sali Niepokalanego Poczęcia w Muzeach Watykańskich, gdzie znajdują się także kopie okładek tłumaczeń bulli na inne języki. Dziełem Przeździeckiej jest także album z widokami kościołów polskich w Inflantach i na Żmudzi, ofiarowany w 1888 roku papieżowi Leonowi XIII. Epitafium Marii Przeździeckiej, z medalionem portretowym autorstwa Antoniego Olesińskiego, znajduje się w krypcie kościoła Zmartwychwstania Pańskiego (przy via San Sebastianello 11). Wykonane około 1892 roku, wspomina ją jako dobrodziejkę zakonu. FOT61

    W bazylice Santa Maria del Popolo – po lewej stronie transeptu, obok kaplicy Cerasich, w której znajdują się dzieła Caravaggia – możemy dostrzec niewielki pomnik nagrobny Artura Mostowskiego, wykonany przez Scipione Tadoliniego. Zaprojektowany na kształt antycznej steli, zawiera płaskorzeźbiony portret zmarłego otoczony motywem węża gryzącego własny ogon, w tympanonie widnieje herb rodowy. W dolnej części mieści się łacińska inskrypcja informująca, iż Mostowski – zmarły w Rzymie w 1852 roku w wieku 30 lat – był narodowości polskiej. Jest to druga z kolei inskrypcja, umieszczona niedługo po roku 1863; w pierwszej, w języku francuskim, pominięto kwestię narodowości zmarłego, podając zamiast tego informację o jego służbie w wojsku carskim. FOT62

    W nieodległym kościele św. Andrzeja (Sant’Andrea delle Fratte), przy bocznym wejściu od ulicy via Capo le Case, znajduje się epitafium Tadeusza Walewskiego, który zmarł w Rzymie w wieku 60 lat, w roku 1855. Powód jego pobytu w Wiecznym Mieście jest nam nieznany, z inskrypcji dowiadujemy się jedynie, iż nagrobek ufundowany został przez żonę Annę. Jest to niewielka tablica marmurowa o nieco gotycyzującym kształcie, z płaskorzeźbionym portretem zmarłego. W dolnej część znajduje się misa na wodę święconą. FOT63

    Niewiele wiadomo także o Polaku pochowanym w kościele Il Gesù . Jarosław Łoś zmarł w Rzymie w 1857 roku z powodu gruźlicy. Płyta z łacińską inskrypcją zakończoną słowami w języku polskim “Prosi o zdrowaś Marya” umieszczona została w prawej nawie bocznej, nad wejściem do Cappella degli Angeli. W posadzce lewej nawy bocznej kościoła Santa Maria in Aquiro (w pobliżu Panteonu) widnieje płyta nagrobna rodziny Orłowskich położona przed 1873 rokiem. FOT64 FOT65

    W krypcie kościoła zgromadzenia zmartwychwstańców znajduje się epitafium Ireny Pogorskiej, która była jedną z dobrodziejek zgromadzenia. Autorem portretu zmarłej w 1902 roku kobiety był prawdopodobnie Antoni Madeyski, któremu przypisuje się także projekt jej grobowca na cmentarzu Campo Verano (Pincetto Nuovo). FOT66 FOT67

    Polscy arystokraci, często bywający w Rzymie, wynajmowali na ogół apartamenty w pałacach arystokracji rzymskiej, ci zaś z turystów, których nie było stać na tak drogie lokum mieli do wyboru liczne hotele i zajazdy. Do ulubionych przez Polaków należał „Albergo Roma” – obecnie Grand Hotel Plaza – istniejący od 1865 roku i już wówczas luksusowy hotel położony przy via del Corso 126. FOT68

    Odrębną grupę wśród Polaków obecnych w Rzymie w XIX wieku stanowiły polskie arystokratki zamężne z przedstawicielami rodów rzymskich. Te bogate i wykształcone kobiety stanowiły ważny element polskiego życia w Wiecznym Mieście, a pierwsze miejsce – zarówno ze względu na osobiste zasługi, jak i z powodu pozycji męża, księcia Livia Odescalchiego – zajmowała Zofia Branicka Odescalchi, od 1841 roku mieszkająca w Palazzo Odescalchi przy Piazza Santi Apostoli. Sięgający swoimi korzeniami wczesnego średniowiecza, niegdyś bogaty i potężny, ród Odescalchich w ciągu XVIII wieku stracił nieco na znaczeniu, a w początku następnego stulecia jego przedstawiciele zaczęli popadać w długi. Branicka pochodziła z jednej z najzamożniejszych wówczas rodzin polskich i to właśnie dzięki jej posagowi Odescalchi odzyskali swoje dobra pod Rzymem (między innymi słynny zamek nad jeziorem Bracciano), które w początku XIX wieku zmuszeni byli oddać pod zastaw pożyczki. Zofia Branicka wyróżniała się nie tylko bogactwem, ale też wyraźnie manifestowaną pobożnością i filantropią. Jej pałac w centrum Rzymu był punktem odniesienia dla Polaków przybywających do miasta: duchownych, emigrantów i artystów, których wspierała z dużym poświęceniem, o czym wspominał jej syn Baldassare: „młode lata przeszły mi pośród Polaków, napływających do Rzymu ze wszech stron […]. Spotykali się oni u mojej matki i około niej się skupiali naturalnie; jako u współrodaczki, czuli się u niej jakby u siebie, a jako u rzymianki znajdowali u niej punkt oparcia. Bywali też wszyscy często w naszym domu. […] Z jej śmiercią zaginął w Rzymie punkt zborny dla tego, co Mickiewicz nazywał «Pielgrzymstwem»” (B. Odescalchi, Polacy w Rzymie. Wspomnienia z lat dziecinnych, opublikowane w czasopiśmie „Kraj”, nr 49 i 50 z grudnia 1893). FOT69

    Pozostałe damy polskie, zamężne z przedstawicielami możnych rodów rzymskich, nie miały – zdaniem Baldassare Odescalchiego – ani takich możliwości, ani też takiej chęci służenia Polakom, jak jego matka. W swoich wspomnieniach, włoski senator opisał je barwnie i z dużym wyczuciem: „Hrabina Dorota Malatesta, księżniczka Jabłonowska z domu, a za pierwszym mężem Krasińska, żyje w Rzymie od swego drugiego ślubu i ma dom bardzo licznie odwiedzany, bardzo gościnnie otwarty. Ale swoich przyjaciół najbliższych ma ona między Włochami, i tak się z nami zżyła, że jest dziś ze wszystkich dam rzymskich niemal najbardziej rzymianką. Jej syn, don Sigismondo, ożenił się znowu z Polką, hrabianką Emmą Zyberk-Platerówną, ale ta, bardzo zresztą miła i pełna wdzięku młoda mężatka, zamiast stać się środkowym punktem dla narodowości polskiej w Rzymie, poprzestaje na tem, że męża przybiera do tej narodowości. Młody hrabia Malatesta, nie tylko jeździ często do kraju i lubi tam jeździć, w czem niezawodnie ma słuszność, ale z układu, z obejścia, wygląda bardziej na polskiego szlachcica, niżeli na Włocha. Tą, która po śmierci mojej matki najłatwiej byłaby mogła przejąć jej rolę w rzymsko-polskim świecie, jest Donna Ludmilla Falconieri, Polka z domu (Hołyńska), ma w sobie cały zapał, całą szlachetną popędowość, właściwą polskiej krwi. […] Na nieszczęście, księżna Falconieri przeszła przez tyle smutków i majątkowych kłopotów, że niepodobna, by mogła poświęcać się nieuniknionym w takich położeniach zajęciom” (B. Odescalchi, Polacy w Rzymie…).

    Dorota z Jabłonowskich w 1841 roku poślubiła w Rzymie Stanisława Kostkę Krasińskiego.  Po śmierci męża wyszła za hrabiego Francesca Marię Malatesta i – wraz z córką z pierwszego małżeństwa Jadwigą – zamieszkała w Rzymie w Palazzo Fani (obecnie Pecci Blunt) przy piazza Ara Coeli, u stóp Kapitolu. W 1867 roku w Rzymie odbył się ślub Jadwigi z Maciejem Radziwiłłem. Mimo, iż ich główna rezydencja znajdowała się w Jadwisinie, gdzie wybudowali neorenesansowy pałac (obecnie ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy Kancelarii Premiera), Radziwiłłowie – podobnie jak wielu przedstawicieli arystokracji polskiej – spędzali większość czasu za granicą, przede wszystkim w Wiedniu i w Rzymie. Tu zmarło w dzieciństwie czworo z ich dzieci: Konstancja, Stanisław, Krzysztof i Adela. Grobowiec młodych Radziwiłłów, w którym pochowano następnie zmarłą w 1913 roku Jadwigę, znajduje się na cmentarzu Campo Verano (aleja Salita a Serpa), tuż obok grobowca rodowego Malatestów. Oba są bardzo zaniedbane i – według informacji z zarządu cmentarza – jeśli nie zostaną poddane remontowi, ulegną niebawem zburzeniu. W grobowcu Malatestów pochowano między innymi Dorotę z Jabłonowskich (zmarła w 1900), jej syna Sigismonda (zm. 1913) oraz synową Emmę z domu Plater-Zyberk (zm. 1932). FOT70 FOT71

    Ludmiła z Hołyńskich poślubiła Luigiego Orazia di Carpegna Falconieri w 1846. Po śmierci w 1894 roku została pochowana w skromnym grobie w kaplicy bractwa Arciconfraternita di Santa Maria dell’Orazione e Morte na cmentarzu Campo Verano.

    W dziewiętnastowiecznym Rzymie mieszkało jeszcze kilka innych szlachetnie urodzonych Polek, które z różnych względów zostały pominięte we wspomnieniach Baldassare Odescalchiego. W roku 1840, w bazylice Santi Apostoli miał miejsce ślub przedstawiciela jednego z ważniejszych rodów arystokratycznych włoskich – a jednocześnie polityka i literata, wybitnego znawcy twórczości Dantego – księcia Michelangela Caetaniego z Kalikstą Rzewuską. Kaliksta była córką Wacława “Emira” Rzewuskiego, znanego w salonach całej Europy podróżnika i orientalisty i Aleksandry Rozalii z Lubomirskich. Otrzymała wyjątkowo staranne wykształcenie, była autorką szeregu prac o muzyce w językach francuskim, niemieckim i włoskim, romansu Polydor, komedii Przeszkody i dramatu mistycznego Historia sprawiedliwego. Zaledwie przez dwa lata rezydowała w pałacu książąt Caetanich przy via delle Botteghe Oscure, gdyż w 1842 roku zmarła w wieku 31 lat pozostawiając dwójkę małych dzieci. Jej syn Onorato Caetani był, podobnie jak matka, miłośnikiem muzyki, przyjaźnił się z Ferencem Lisztem i Richardem Wagnerem. Został senatorem i ministrem spraw zagranicznych Królestwa Włoch. Córka Ersilia, która odziedziczyła inteligencję i charakter matki, była archeologiem i pierwszą kobietą w prestiżowej włoskiej instytucji naukowej Accademia dei Lincei. Kaliksta została pochowana w kościele Santa Pudenziana (w głębi nawy, po lewej stronie), w prostym grobowcu z łacińską inskrypcją ułożoną przez męża. FOT72 FOT73

     Młodo zmarła także Natalia Komar – młodsza siostra Delfiny z Komarów Potockiej, muzy Fryderyka Szopena i wieloletniej kochanki Zygmunta Krasińskiego – która w 1848 roku poślubiła księcia Lavinia Spada Medici, znanego mineraloga i literata. Małżeństwo było wynikiem prawdziwej miłości – książę Medici, który zamierzał wcześniej zostać duchownym, poznawszy Natalię zrezygnował z przyjęcia święceń kapłańskich. W czasie rewolucji rzymskiej w 1848 roku, książę Medici Spada, jako zwolennik papieża, musiał uciekać z Rzymu. Żona towarzyszyła mu i – według słów Zygmunta Krasińskiego, który opisywał perypetie małżonków w listach do przyjaciół – to jej zawdzięczał uratowanie życia. W lipcu 1849 roku Krasiński pisał do Augusta Cieszkowskiego: „Natalię Austriaki wydobyli ze strasznych i śmiertelnych położeń. Wciąż męża kryła w lochu swojej willi przed mordercami. Tam działy się niesłychane okropności”. Natalia zmarła w wieku 39 lat w roku 1860 i została pochowana w bazylice Santa Maria sopra Minerva (kaplica SS. Paolo e Raimondo, ostatnia w prawej nawie bocznej). Na nagrobku widnieje popiersie wykonane niedługo przed śmiercią przez Pietra Teneraniego. Ten wybitny rzeźbiarz rzymski, bardzo popularny w środowisku polskiej arystokracji, sportretował Natalię co najmniej dwukrotnie. W Museo di Roma (Palazzo Braschi) przechowywany jest gipsowy model popiersia przedstawiającego Natalię w młodości. Lavinio Medici Spada przeżył ukochaną żonę o cztery lata. Małżeństwo było bezdzietne. FOT74 FOT75 FOT76

    Przez trzydzieści lat mieszkała w Rzymie Karolina z Iwanowskich Sayn-Wittgenstein nazywana przez mieszkańców Wiecznego Miasta „Sybillą z via Babuino”. Znana dziś przede wszystkim ze względu na długoletnią relację z Ferencem Lisztem – trwającą od 1847 roku, aż do śmierci kompozytora w 1886 – za życia uważana była za jedną z najbardziej uczonych kobiet w Europie. Przybyła do Wiecznego Miasta w 1859 roku, aby starać się o unieważnienie małżeństwa z rosyjskim arystokratą, księciem Mikołajem Sayn-Wittgenstein. Małżeństwo nie zostało uznane za nieważne i – mimo iż w kilka lat później Karlina owdowiała – do ślubu z Lisztem nie doszło, a po niedługim czasie artysta przyjął niższe święcenia kapłańskie. Karolina przez resztę życia mieszkała w Rzymie, przy via del Babuino 89, zajmując się teologią. Napisała między innymi rozprawę o Kaplicy Sykstyńskiej (La Chapelle Sixtine, Paryż 1867); po jej śmierci w Rzymie i w Paryżu opublikowano kilkadziesiąt tomów jej pism, większość rękopisów przechowywana jest w Bibliotece Watykańskiej. Zmarła w 1887 roku i została pochowana na niemieckim cmentarzu położonym na terenie Watykanu (Campo Santo Teutonico). FOT77 FOT78

    W latach 70. XIX wieku kolejny „polski” salon istniał w Palazzo Farnese, siedzibie ambasady francuskiej. Ambasador Francji we Włoszech w latach 1873-1882, Emmanuel Henri de Noailles był bowiem żonaty z Polką, znaną z urody Eleonorą (Laurą) z Lachmannów primo voto Świeykowską. Z miłości do niej markiz de Noailles nauczył się polskiego i opublikował kilka prac poświęconych polskiej poezji oraz królowi Henrykowi Walezemu.

     

    Tekst i fot.: Dominika Wronikowska

     

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: